Wyświetlono posty znalezione dla hasła: rozgrzewka sportowa





Temat: Fastum Gel - prosze o pomoc
dziekuje za odpowiedzi

w internecie znalazlem stronke z opisem mojego urazu
OPIS:

skręcenie stawu oznacza całkowite lub częściowe uszkodzenie aparatu więzadłowego stawu w obrębie samego więzadła albo w miejscu jego przyczepu do kości; wyróżnia się skręcenia stopnia l, II, III; stopień l i II obejmuje uszkodzenia niecałkowite, różniące się głębokością; stopień III oznacza całkowite przerwanie ciągłości aparatu więzadłowego; podstawą rozpoznania jest badanie fizykalne,
naderwanie (lub zerwanie) oznacza częściowe lub całkowite przerwanie ciągłości mięśnia lub ścięgna,
naderwania i zerwania mięśni i ścięgien zazwyczaj mają charakter urazów z przeciążenia, podczas gdy skręcenia stawów powstają zwykle w następstwie gwałtownego urazu (upadku, działania dźwigni, wypadku komunikacyjnego).

Częstość występowania: ocenia się, że urazy tego typu, włączając w to urazy kończyn dolnych, górnych i kręgosłupa, zdarzają się wcześniej czy później w przebiegu kariery sportowej aż u 80% lekkoatletów.

Wiek:

skręcenie stawów - w każdym wieku u osób aktywnych fizycznie,
naderwania mięśni i ścięgien - zwykle pomiędzy 15-40 rokiem życia.

Płeć: częściej u mężczyzn.

OBJAWY:

obrzęk,
ból,
zaczerwienienie i wybroczyny,
bolesność uciskowa,
zaburzenie chodu w przypadku poważniejszych urazów,
ograniczenie zakresu ruchów w stawie,
niestabilność stawu.

PRZYCZYNY:

upadki,
wypadki komunikacyjne,
urazy bezpośrednie,
nadmierne obciążenie wysiłkiem fizycznym lub niewystarczająca rozgrzewka z ćwiczeniami rozciągającymi przed intensywnym treningiem,
słabe wytrenowanie.

CZYNNIKI RYZYKA:

niewłaściwe obuwie sportowe,
nieumiejętny lub zbyt forsowny trening.

TRYB LECZENIA: ambulatoryjny.

TRYB LECZENIA:

zebranie wywiadu i badanie przedmiotowe; leczenie ukierunkowane na najpoważniejsze z podejrzewanych obrażeń,
uniesienie kończyny, zimne okłady, ucisk,
bandaż elastyczny (w cięższych przypadkach - opatrunek Jonesa),
unieruchomienie gipsowe w razie skręcenia III stopnia - może też być potrzebna rekonstrukcja operacyjna zerwanych więzadeł,
unieruchomienie próżniowe jest bardzo skuteczne, zapewnia stabilne unieruchomienie i chroni przed bólem,
może powstać konieczność nauczenia się przez pacjenta chodzenia o kulach.

AKTYWNOŚĆ ŻYCIOWA:

w ostrych urazach - leżenie w łóżku,
w poważniejszych przypadkach - fizykoterapia,
spanie z uniesioną kończyną.

DIETA: obniżenie masy ciała, jeżeli u podłoża urazu leży otyłość.

ZAPOBIEGANIE:

rozsądna dbałość o należytą sprawność fizyczną,
unikanie nadmiernie forsownych ćwiczeń,
noszenie odpowiedniego rodzaju obuwia sportowego oraz specjalnych ochraniaczy, używanie właściwych przyrządów sportowych,
świadomość potencjalnego ryzyka związanego z uprawianą dyscypliną sportu,
właściwe przygotowanie do treningów, rozgrzewka i rozluźnienie mięśni po ćwiczeniach.

POWIKŁANIA:

przewlekła niestabilność stawu,
zwyrodnienie stawu.

PRZEBIEG CHOROBY I ROKOWANIE: przy odpowiednim leczeniu i nieobciążaniu chorej kończyny powrót jej sprawności może nastąpić po 6-8 tygodniach lub nawet później, zależnie od stopnia ciężkości obrażeń.

troche spanikowalem jak przeczytalem ten artykul - mam wszystkie wyzej wymienione objawy, obrzek i calkiem spory (rozmiary reki 10-latka) siniak/wybroczyne po wewnetrznej stronie uda, mam delikatne problemy z chodzeniem ale mam nadzieje ze nie jest to uraz III stopnia, raczej na pewno nie pojde z tym do lekarza bo to wiaze sie z zalozeniem gipsu, czy wiecie moze czy da sie to jakos wyleczyc w domu (uwzgledniam oszczedzanie nogi i odpuszczenie sobie treningow) i ile moze trwac leczenie az do uzyskania pierwotnej sprawnosci
jeszcze raz dziekuje za odpowiedzi
pozdrawiam





Temat: Budo Gala - pokaz walk wschodu - Złotoryja 17.11.2007__
Witam ! jestem na forum zupełnie nowy____

chciałbym zaprosić wszystkich na ciekawą imprezę, która odbywac sie bedzie w moim mieście mianowicie II Budo Galę - pokaz wschodnich sztuk walki

wszelkie informacje dostępne są pod nr tel. 605 547 797

oto regulamin imprezy

R E G U L A M I N
II BUDO GALA - pokaz walk wschodu
17 listopada 2007r. w Hali Sportowej „Tęcza” przy SP nr 3 w Złotoryi

I. Cel II Gali Budo:
1. Zaprezentowanie i pokazanie umiejętności i kunsztu wschodnich technik walki wręcz i samoobrony.
2. Propagowanie sztuki walk Ju Jitsu na terenie miasta.
3. Promowanie miasta.

II. Organizator, czas i miejsce:
1. Organizator: Ognisko TKKF „Asklepios” – Sekcja Ju Jitsu i Spółdzielnia Mieszkaniowej „Agat” w Złotoryi oraz Urząd Miasta, Hala Sportowa „Tęcza” i Złotoryjski Ośrodek Kultury i Rekreacji,.
2. Miejsce: Hala Sportowa „Tęcza” przy Szkole Podstawowej nr 3 w Złotoryi ul. Wilcza 43.
3. Termin: 17 listopada 2007r. godz. 1300.
4. Przyjazd uczestników: 17 listopada 2007r. godz. 1200.

III. Uczestnicy:
1. W II Budo Gali biorą udział mistrzowie i zawodnicy różnych stylów walk wschodu zrzeszonych w Klubach Sportowych i Ośrodkach na terenie kraju, którzy zgłosili akces uczestnictwa.
2. Dojazd uczestników we własnym zakresie.
3. Udział w pokazach i wstęp na imprezę jest bezpłatny.
4. Mistrzowie prowadzący pokaz dokonują indywidualnych prezentacji i stylu walki.
5. II GALA BUDO ma charakter otwarty.
6. Potwierdzenie uczestnictwa w II GALI BUDO należy zgłosić telefonicznie pod nr tel. 0605 547 797 mistrz 8°DAN Józef Leśnicki do dnia 5 listopada 2007r. z podaniem ilości osób, orientacyjny czas pokazu i prezentacji Klubu.

IV. Organizator zabezpiecza:
1. Materace do pokazów oraz pełne korzystanie z zaplecza socjalnego.
2. Nadzór medyczny.
3. Jeden gorący posiłek (bigos i pieczywo),
4. Możliwość skorzystania we własnym zakresie z usług małej gastronomii na terenie Hali.
5. Nagłośnienie i podkład muzyczny.
6. Parking strzeżony.
7. Dyplomy okolicznościowe, gadżety i pamiątki.

V. Przepisy końcowe.
1. Do organizacji imprez nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 22 sierpnia 1997r. o bezpieczeństwie imprez masowych (teks jednolity z 2005r. – Dz. U. Nr 108, poz. 909) zgodnie z jej art. 2 ust. 1.
2. Organizator nie zapewnia ubezpieczenia uczestników pokazów od następstwa nieszczęśliwych wypadków oraz nie ponosi odpowiedzialności za urazy fizyczne powstałe podczas pokazów oraz rozgrzewki treningowej.
3. Za bezpieczeństwo uczestników pokazu i widzów odpowiedzialność ponoszą opiekunowie grup.
4. Każdy wypadek winien być zgłoszony opiekunowi grupy lub Kierownikowi Hali.
5. Uczestników i osoby przebywające na terenie Hali Sportowej „Tęcza” obowiązuje znajomość i stosowanie się do zasad i przepisów zawartych w Regulaminie Hali Sportowej „Tęcza” przy Szkole Podstawowej Nr 3 w Złotoryi, który stanowi załącznik do niniejszego Regulaminu.
6. Regulamin został opracowany i zatwierdzony w dniu 3 października 2007r. w czasie spotkania Komitet Organizacyjny II GALI BUDO.





Temat: sport czy sztuka - róznice i podobieństwa
MOIM ZDANIEM , artykuł poppełniony do Komandosa, wycinek only ...

sztuki walki :

Charakteryzują się tradycyjnym podejściem do technik, chociaż z drugiej strony instruktorzy powinni stosować w procesie treningowym nowoczesne metody nauczania. Na treningu winny być szanowane tradycyjne wzorce zachowań, gdyż jest on podporządkowany określonej koncepcji filozoficznej. Głównym celem treningu jest nauka skutecznej walki wręcz, podniesienie poziomu zdrowotnego, rozwinięcie energii Ki. Moim zdaniem, jeżeli dana dyscyplina jest skostniała w swoich strukturach i decydenci ( mistrzowie, eksperci ) nie są reformowalni - taki kierunek bardzo dużo traci na swojej wartości. Sztuki walki na przestrzeni wieków zmieniały się, dopasowując do realiów epoki. Poza tym instruktorzy powinni rozróżniać w procesie treningowym, co jest techniką użyteczną do walki wręcz, a co jest techniką pomocniczą, kształtującą daną zdolność motoryczną. Wtedy okaże się, że nauka kata, tak niepotrzebna w oczach modernistów, ma swój sens i cel.

sporty walki :

Naczelnym celem jest przede wszystkim wychowanie mistrza sportu, jeżeli jest to dyscyplina olimpijska - mistrza olimpijskiego. Mocną stroną jest rozwinięcie skutecznej metodyki sportu, słabą natomiast - wyeliminowanie wielu skutecznych technik z programu nauczania, co wiąże się z bezpieczeństwem zawodników. Moim zdaniem komercjalizacja w sporcie niestety doprowadziła do pewnych zmian w realności samej walki. Z judo np. prawie zniknął parter ( ne waza ), a np. w olimpijskiej odmianie Tae Kwon Do nie używa się w walce technik ręcznych, nie mówiąc już o podcięciach czy rzutach. W odróżnieniu od sztuk walki, sport może być uprawiany tylko przez zdrowych, młodych ludzi.

samoobrona :

Według mojej skromnej opinii jest to niezbyt precyzyjne określenie. W wielu przypadkach organizowane są kursy kilku miesięczne, które mają na celu naukę samoobrony przed podstawowymi zagrożeniami. Często program szkolenia wzorowany jest na programie popularnych sztuk lub sportów walki, jak np. Judo w samoobronie, karate w samoobronie. Wadą takich programów jest często zbyt krótki okres nauczania i zbyt duża ilość materiału w stosunku do poziomu przygotowania fizycznego uczestników. Obecnie tworzy się wiele kierunków, bardziej pod kątem walki wręcz, które zastępują miejsce samoobrony. Moim zdaniem prowadzący tego typu zajęcia, w pierwszej fazie nauki powinni się bardziej skupić na rozwinięciu zdolności motorycznych niezbędnych do dalszego rozwoju ćwiczącego. W niektórych przypadkach dochodzi jednak do herezji tego typu, że trening walki wręcz przeprowadza się bez rozgrzewki, od razu przystępując do nauki technik walki. W ten sposób można zrobić tylko krzywdę ćwiczącemu, a taki instruktor powinien więcej poczytać na temat metodyki treningu.

combat :

Ma na celu naukę skutecznej i prostej metody walki wręcz ( nie mylić z nauką samoobrony ) służb mundurowych w zależności od ich specyfiki. Inaczej nauczani powinni być komandosi wojskowi, których zadaniem jest fizyczne zlikwidowanie wroga, a inaczej komandosi policyjni, którzy mają za zadanie obezwładnić przestępcę. Inaczej szkoleni powinni być funkcjonariusze straży miejskiej a inaczej pracownicy służb więziennictwa.
Program taki powinien uwzględniać m.in. :
cel szkolenia / tzn. uwzględniając charakterystykę służby /,

specyfikę szkolenia,

trening ogólnorozwojowy,

taktykę i strategię / m.in. działanie w zespole /,

psychologię / m.in. sposoby zachowań w sytuacjach zagrożenia /,

trening relaksacyjny,

posługiwanie się bronią, taktykę walki bronią palną oraz broniami typowymi dla służb mundurowych,

znajomość prawa i przepisów obowiązujących dane służby.

UFC, Vale Tudo

Jest mi trudno określić jednym słowem ten kierunek sportowej rywalizacji. Nie mieści się on w kanonie klasycznego sportu. Ćwiczący ten kierunek to współcześni gladiatorzy. Turnieje tego typu mają bardzo ograniczone regulaminy,albo prawie ich nie mają. "Zawodnicy" biorący udział w turniejach, takich jak np.Pride, UFC czy Vale Tudo, są wszechstronnie wyszkoleni podkażdym względem. Obecnie biorący udział w tego typu walkach są przygotowani do walki wręcz w każdej pozycji.Przedstawiciele tradycyjnych sportów walki czy eksperci sztuk walki mają raczej małe szanse w walce z tymi zawodowcami. Głównie ćwiczą oni mix technik Brazylijskiego Jiu Jitsu, Sambo, różnych odmian zapasów oraz boksu i Muay Thay. Dla celów, które stawia sobie przeciętny zjadacz chleba przychodzący na trening sztuki walki czy samoobrony jest to kierunek nie przydatny ( ze względu chociażby na obciążenia treningowe, nie mówiąc o sparingach ). Z drugiej strony uważam, że instruktorzy sztuk walki powinni uzupełniać swój warsztat pracy o doświadczenia zawodników walczących w Vale Tudo czy innych pełnokontaktowych turniejach.

ZAZNACZAM, ŻE CENIĘ SOBIE WOJOWNIKÓW Z PRIDE, UFC - nie lubie tylko komentarzy , które w sposób niezbyt grzeczny czasami odbywaja sie na forum. No cóż dzieli nas, dyskutantow ekran a wtedy kazdy moze .




Temat: wodze pessoa
Gruszka moze i Sałacki sie nie zna. ale chyba nie powiesz ze MARIAN KOWLACZYK czlowiek który wprowazdił do Polski ujeżdzenie wykraczające poza szkoelnie do wkkw. zobyl 13 razy mistrzostwo polski na legendarnym sekci. przy czym zrobil to bez jakiejkolwiekm pomocy ( terener Mossakowski powiedzial na pomysl zeby zaczac jezdzic wysokie ujezdzenie JA CI NIE POMOGE RADZ SOBIE SAM) w duzej mierze autor naszego sukcesu w Moskwie ( zloto brąz indywidualnie, srebro w druzynie) NIE MA POJECIA O SZKOLENIU KONIA.
wiele obesrowoalem go przy pracy z roznymi konmi. przypomina mi sie na przyklad pewnie ogier z ktorym legendrany pan Dysarz komplentnie nie mogl sobie dac rady na lonzy pod reką tego czlowieka szedl jak grzeczne dziecko. Nie widzaielm by kiedykolwiek uzywal czegoś takiego jak wodze poessa. zapene pytany odpowiedzialby ze ze odpowiedzi poszukac i niemcow, bo jak powiedizal kiedys kpt. Janowi Mickunasowi GDYBY CZARNA WODZA BYLA ZLA TO NIEMCY DAWNO BY JA WYRZUCILI.
wiec poszukalem u niemcow. na szczescie dosc niedawno wyszedl podrecznik ZASADY JAZDY KONNEJ CZESC 3 LOZNŻOWANIE. przejzalem go pobieżnie w poszukiwaniu tego patentu i o zgrozo co znalazlem;
- stosownanie nie polecane
- dzilanie wybitnie niekorzystne kon jest lamany, a dzialanie wedzidla przypomina pilowanie
konia po takim czyms mozna smialo uznac za zaciagnietegoi w pysku. TUTAJ ZAPENE GRUSZKA MNIE WYSSMIEJE DLATEGO PROSZE BYS SOBIE PRZYPOMNIALA SWOJA OSTANIW WIZYTE U DENTYSTY. ZAPEWNE NIE MA DLA CIEBIE WIEKSZEJ PRZYJESMNOSCI NIZ TO JAK KTOS KAWALKIEM METALU JEDZIE CI PO ZEBACH.
- w razie proby oporu np. bryknięcie kon w najlepszym wypadku zalmie sobie szczeke w najgorszym polamie kregoslu i to w wielu miejscach.

tak wiec porownanie wodzy pessoa do spaceru w czasie ktorego ktos daje ci w pysk zarazem kpiac w zadek smialo mozna uzanc za uzasadnione.

No oczywiscie mozna tez wszytko zrzucici na pania MORCINIEC ktora jest tlumaczem tej ksiazki, że celowo zataja prawde o tym genialnym wynalazku.

a swoja droga ja nie ejstem ujezdeniowcem a wykorzystanie sportowe koni mnie nie bawi i odkad bylem swiadkiem jednej sekcji wyskoiej klasy konia sportowego ( A TO PECH BRAK MU WATROBY) trening sportowy na koniu interesuje mnie bardziej jako przyszlego lekarza i ewentualnie hodowce. jelsi milabym juz uprawiac jakas dyscypline to WKKW a tutaj jak wiadomo misteria i precyzja koni ujezdzeniowych jest niepotzrebna co nie znaczy ze kon ma nie byc przepuszczalnym ( dotyczy to zwlaszcza poglądu, że kon do wkkw nie musi byc
zebrany- BZDURA) po prostu nie ma koniecznosci wykonywania wielu cwiczen. ale dla wlasnej ciekawosci GRUSZKA CHCIALBYM SIE DOWIEDZIE W JAKIM CELU STOSUJE SIE WODZE PESSOA. ogladalem to na prawidlowym zapieciu i w nieprwidlowych zapieciach i osobiscie skalniam sie do tego ze bylby one bardzo pozyteczne w rekach TORQEMADY JAKBY CHIAL KONIA PRZESLUCHAC NA OKOLICZNOSC PAKTOWANIA Z DIALBLEM

CO do bzdury ze patent ma rozluznic konia. Warunkiem rozulznienia konia jest spokoj ducha. Wiem ze traca to metafizyka, ale taka mam filozofie. zreszta proponuje obserowowac konia po podaniu glupiego jasia. drugim warunkiem rozuznienia konia jest prawidlowo przeprowadzona rozgrzewka. ja na szczescie oprocz jezdziectwa w zyciu uprawialem rozne dyscypliny lekka atletryke sztyuki walki ktor do dzis uprawiam wiec poznalem dobroczynnosc rozulznianai wlasnych miesni i na wlasnej skorze i powiem tak NIE WIEM CZY NAWET NAJLEPIEJ PROWAZDONA ROZGRZEWKA BYLABY W STANIE MNIE ROZLUŹNIC GDYBY KTOS SZEDL I KOPAL MNIE W D...........



Temat: Czy dyskusja na forum zmieniła twoje poglądy na aikido?
Dokończenie mojego posta z tematu o Taiso, warto go przestudiować dla zrozumienia mojego poniższego podsumowania.

Widzę w tym dziwny zbieg okoliczności.
Podważyłem na początku taiso jako sensowną rozgrzewkę, powiedziałem dlaczego i dość dokładnie uzasadniłem definiując cele rozgrzewki /podobnego opisu dokonał potem Shabu/. Mimo to w dalszym ciągu bronicie taiso jako zestawu ćwiczeń który może taką rozgrzewkę zastąpić, a zatem zrealizować te cele, jednocześnie pisząc, że jego plusem jest nierealizowanie ich - np. nie zmęczenie, ostatecznie broniąc stanowiska odwołując się do standardowego argumentu: jesteście prymitywy zachodniomyślące, spotkaliście się tylko z ochłapami "prawdziwego taiso", nie pojmiecie tego.
Całość przypomina dyskusje o skuteczności. Kiedy już nie da się bronić aikido jako systemu do walki, mówi się że ma inne cele, że trzeba zrozumieć, dojrzeć, że takie nastawienie to prymitywizm etc...
Jest to jedno ze spostrzeżeń i plusów jakie dała mi dyskusja na forum. To zaklapkowanie i unikanie stawania twarzą w twarz z faktami jest świadectwem dla społeczności aikido /na całe szczęście nie dla wszystkich/.
Nigdzie nie spotkałem takiego zacietrzewienia w obronie swojego, ani wśród judoków, kickbokserów, tkd sportowego. Praliśmy się poduchami po ryju, tarzaliśmy po macie, bywało, że kumpel zaliczył nokdałna czy kontuzję. A potem szło się na browar. Sądzę że ta otwartość bierze się ze świadomości, że czasem dostaje się w mazak, że cały czas praca i wkład w trening są weryfikowane. Tam nie można zrobić się wirtualnym mistrzem, nie można wcisnąć ciemnoty na temat techniki czy metody treningowej, bo są one cały czas wystawiane na próbę. Zwykła ewolucja.
Dochodzę do wniosku, że brak tego w aikido, tej ciągłej próby, otwartej rywalizacji, powoduje właśnie przerost formy nad treścią, i zamiast rozwijać, powoduje niezdrową sytuacje, w której rywalizacja jest, ale ukryta. Rywalizacja na poziomie kto będzie bardziej japoński od Japończyka, kto bardziej potrafi zaciemnić proste sprawy i większą teorię do nich dopisać, by finalnie stwierdzić, że maluczcy do tego nie dorośli, tym samym budując swoje ego w kosmos razem z poczuciem wartości swoich "współwtajemniczonych" w arkana zawiłej sztuki aiki. Jest też rywalizacja na poziomie dojo i organizacji.
Ta hipokryzja jest bardzo jadowita. Cała przesłanie jakie było /jeśli w ogóle Dziadek je wylansował bo kto wie czyjego to autorstwa/ poszło się jebać dawno temu i to u źródła. Wspomnieć wystarczy tylko o jego bezpośrednich uczniach którzy rozerwali jego szkołę na wiele drobnych, podzielili co się dało. Nie oszukujcie się, nie dlatego że różnie interpretowali to co pokazywał, tylko dlatego, że każdy chciał urwać dla siebie jak najwięcej z tego co zostało.
A my tkwimy za fasadą teorii Aikido znając dokładnie realia. Bez racjonalnej, rzeczowej, twardej podstawy trzeba się czepiać mrzonek i bronić ich do upadłego, bo sie może za dużo zawalić.
Dziadek popełnił błąd, zwalczając rywalizację, walkę, działał wbrew naturze ludzi, myślał że trening aikido to metoda na przekształcenie ludzi /te metaforyczne złote mosty/. Coś jak Marks i rewolucja socjalistyczna. Jak każdy system zakładający zmianę w naturze człowieka, jego też skazany był na porażkę. W dużej mierze to co widzę na forum jest świadectwem tej porażki.



Temat: Karate a stan zdrowia.
Witaj Graf. Powiem tak. Bóle lędżwiowej części kręgosłupa to chyba jedne z częściej występujących bóli u ludzi, de facto zdrowych. Przyczyn moga być myślę dziesiątki, a na pewno kilkanaście. Bardzo często przyczyna są różnego rodzaju zwyrodnienia o różnym podłożu, w tym i te związane z naszym trybem życia, którym zapracowujemy sobie na tego typu dolegliwości. Nie będę się tu zagłebiał bo pewnie wiesz o tym. Dodam tylko, że bardzo duży wpływ na odczucia w tej części kregosłupa ma stan naszej psychiki. Wszelkie nerwice również te ukryte lubią o sobie dawać znać p[oprzez psysomatyczne bóle tej części. Jak by nie było w twoim przypadku należy dokończyć diagnostykę. Sam mówiłeś że rózni lekarze stawiają różne diagnozy. Nie robiłeś jeszcze tomografi, która wiele może powiedzieć. Jak już będziesz miał wynik taki na 90 % trafny to porozmawiaj z chirurgiem ortopedą najlepiej sportowym, co możesz ćwiczyć a co ci nie wolno. Opinię tę zweryfikuj u jakiegoś młodego sympatycznego i najlepiej tez aktywnego sportowo rehabilitanta (zapewniam takich nie brakuje równiez w państwowych ośrodkach zdrowia. Trzeba tylko się popytać podzwonić jak nie w tej przychodni to w innej. Tacy ludzie wbrew pozorom wiedzą o naszych gnatach nie mniej niz lekarze, a przez to że codziennie walczą z bólem i próbą rozruszania wielu ludzi potrafią trafić z optymalnym wariantem dla ciebie.
Jak już się pewnie domyślasz nie jestem za tym żeby przestawać ćwiczyć w ogóle. Na pewno jak tu juz pisano, powinieneś bardziej wsłuchać się w swój organizm i wybrać z treningu i rozgrzewki to co ci nie szkodzi.
Ja też miałem kontuzję, której się nabawiłem na treningu. Zerwałem mianowicie więzadło kolanowe. Na szczęście nie krzyżowe. Noga poszła w gips, który po konsultacji z młodszym lekarzem z ostrego dyżuru w szpitalu, do którego trafiły moje argumenty dotyczące potrzeby szybkiego powrotu do karate, zamieniłem po tygodniu na stabilizator. Jeden z lekarzy sportowych z najlepszej kliniki dla sportowców w Warszawie, do której trafiłem później, powiedział że kolanko trzeba będzie zoperować, a to wiadomo kosztuje ok 3 tysiączków (krzyżowe podobno ok 12 tysiączków). Wypiździłem z tej kliniki szybciej niż tam przyjechałem. Ostatecznie trafiłem w Luxmedzie do takiego prof. dziadka. Jego pierwszym fakultetem był AWF, a potem dopiero ukończył medycynę. Gostek przez pół życia zajmował się lekkoatletami na Gwardii w Warszawie oraz rehabilitował skoczków narciarskich z warszawskiego klubu pod skocznią. Lekarz ten powiedział że operację mam sobie wybić ze łba. Kazał mi cwiczyć nogę w domu. Tymi ćwiczeniami wyprowadził mnie na ludzi. Dzisiaj od 3/4 roku znowu ćwiczę karate i nie mam większych problemów. Przerwa w treningach trwała 4 miesiące. Głowa do góry. Nie poddawaj się. Działaj rozważnie. Intuicja podpowie ci co jest dla ciebie najlepsze. Pzdr.



Temat: TURNIEJE - MISTRZOWIE GRUDNIA 2008
13 grudnia 2008
MISTRZOWIE GRUDNIA 2008
TURNIEJE: MIECZ, SZABLA, SZPADA, RAPIER _dozwolone od lat 18-tu!!!

Zapraszamy na kolejny dzień pojedynków, gdzie wyłonimy MISTRZÓW GRUDNIA 2008. Zachęcamy wszystkich do udziału w TURNIEJACH, także osoby nie posiadające żadnego doświadczenia, ani sprzętu szermierczego i nie będące członkami AKADEMII BRONI.

Dni pojedynków to zabawa dozwolona od lat 18-tu, to sprawdzenie się w realnej walce, gdzie przekonasz się, że bez ryzyka nie ma walki, gdzie doświadczysz maksymalny poziom adrenaliny, gdzie prosty wybór może okazać się porażką lub Twoim zwycięstwem!

plan imprezy:
15:30 spotkanie na sali sportowej na terenie ZSEiL Warszawa (Zespołu Szkół Elektronicznych i Licealnych w W-wie przy ul.Gen.Zajączka 7)
16:00 – 17:00 TESTY BOJOWE (próby cięcia ostrą bronią białą: MIECZ, SZABLA, NOŻ)
17:00 – 17:15 krótkie SZKOLENIE: podstawy szermierki pojedynkowej na poszczególne rodzaje broni białej – niezbędne dla osób początkujących do udziału w TURNIEJACH F3
17:15 – 17:30 specjalistyczna ROZGRZEWKA SZERMIERCZA
17:30 – 19:00 TURNIEJE (MIECZ, SZABLA, SZPADA, RAPIER), gdzie AKADEMIA BRONI zapewnia uczestnikom sprzęt (broń i protektory)
Uwaga!!!
Każda osoba biorąca udział w Turniejach powinna posiadać strój i obuwie sportowe:
• czarny T-shirt (koszulkę)
• długie spodnie - ze względów bezpieczeństwa, czarne – ze względów estetycznych.
od 20:00 dalsza część imprezy w lokalu KLUBU BILARDOWEGO Golden Wheat (róg ul.Jana Pawła II z ul.Nowolipki)
Na miejscu możliwa konsumpcja pizzy lub innych dań kuchni włoskiej z pobliskiej pizzerii. Dla posiadaczy karnetów ABr darmowe piwo i stół bilardowy do białego rana.

wstęp:
30zł. (płatne przed wejściem na impreze) w cenie:
1. specjalistyczna ROZGRZEWKA SZERMIERCZA
2. krótkie SZKOLENIE: podstawy szermierki pojedynkowej na poszczególne rodzaje broni białej – niezbędne dla osób początkujących do udziału w TURNIEJACH F3
3. TESTY BOJOWE – SZABLA – MIECZ – NÓŻ, gdzie ABr zapewnia egzemplarze ostrej broni białej i pozorniki
4. TURNIEJE F3 – SZABLA – RAPIER – SZPADA – MIECZ, gdzie ABr zapewnia sprzęt (broń i protektory) dla wszystkich uczestników
5. PIWO w klubie bilardowym Golden Wheat
6. BILARD do białego rana w klubie Golden Wheat

Uwaga:
Osoby towarzyszące również są zobowiązane do uiszczenia kwoty 20zł za wstęp na imprezę zorganizowaną!

Kto otrzyma tytuł MISTRZA Grudnia 2008?
w MIECZU, SZABLI, SZPADZIE i RAPIERZE. Przekonamy się już 13 grudnia 2008r. w sobotę.

Serdecznie zapraszamy wszystkich miłośników SZERMIERKI POJEDYNKOWEJ!!!
organizatorzy:
Agata & Marcin Żmudzcy
AKADEMIA BRONI - Szkoła SZERMIERKI Pojedynkowej _dozwolona od lat 18-tu!!!
info@akademia-broni.pl
www.akademia-broni.pl



Temat: Sposoby robienia jodan tsuki ikkyo

Hej, ... od kiedy to uznajesz mnie za takiego mądralę. Przecież mój pogląd nie kwestionował Twojego. Chodzi o to, że uogólniasz kwestie na podstawie własnych doświadczeń. Ja staram się tego nie robić.

Wybacz gościu, tu nijak zgodzić się nie mogę. Niczego nie uogólniam - jest wręcz przeciwpołożnie .... Wrażasz pogląd o twardych padach konkretnej, wymienionej z nazwy szkoły sugerując, że (zupełnie odwrotnie niż jest w rzeczywistości) twardych padów nie uczy się tam należycie. Stwierdzasz to na podstawie przelotnych doświadczeń, a gdy próbuję Ci (lekko ironizując )uzmysłowić delikatną niezręczność tego typu upinii twiedzisz że pomimo stażu w Birankai "uogólniam na podstawi własnych doświadczeń" .No cóż. Można i tak bronić swoich tez .

Szczerze i bez ironii - Warto byłoby byś zobaczył jak wygląda wzmiankowane przez Ciebie "kultywowanie przekazu bez twardych padów" przez np. Chiba Sensei - zwłaszcza gdy naukę odbiera któryś z jego uchideshi shidoinów lub fukushidoinów ... Regularny łomot, a czasu na reakcję tyle, by wykonać twarde ukemi bez uszczerbku na zdrowiu.
Zapraszam w przyszłym roku na Letnią Szkołę do Wrocławia...
Mam tylko nadzieję że nie przyjedziesz szukać Judo. BTW: Był już taki jeden uczestnik
forum który niesamowicie "znał" się na Aikido odnosząc w finale wszystko do swoich doświadczeń z Judo (Pozdrowienia B!)

Cytat:
Sprawa twardych padów w aikido ma już swoją historię, i związana jest w jakimś sensie z antagonizmem judoków i aikidoków.

Wybacz - Jakich antagonizmów ?!
Ciężka praca zorientowana na wyniki sportowe jednych, oraz ciężka praca zorientowana na (tu każdy wpisuje co go motywuje w Aikido) drugich
Nie pozostawia czasu na pierdoły Jeżeli są jakieś antagonizmy to przeważnie wyimaginowane.

Cytat: Dla wielu judoków aikido jest emeryturą (hmm ... pewnie i mnie to dotyczy), stąd będą oni zawsze krytykować twarde pady aikidoków - i to, nie bez powodu. Stąd, jeśli sensei nie uprawiał judo, wykręca się od tego jak może. Przyswojenie twardych padów to nie jest prosta sprawa, a poświęcanie na to 5 minut po rozgrzewce, nie wystarczy.

Z częścią tego akapitu się zgadzam . Ci pierwsi będą krytykować twarde pady tych drugich patrząc na nie przez pryzmat własnych doświadczeń - czyli przez pryzmat przydatności w sportowym Judo. Myślę że mechanizm ten jest dużo bardziej "uniwersalny". Przynależąc do jednej szkoły Aikido oceniamy to co widzimy w wykonaniu ludzi z innej tylko i wyłącznie przez pryzmat własnych doświadczeń ... Ba ! Wewnątrz Dojo też to działa - patrzymy na innych (włącznie z nauczycielem) przez własny 'filtr". Ważne by jak najszybciej to zrozumieć. Co nie oznacza że nauki wtedy będzie mniej lub że będzie mniej bolesna

Co by nie było całkiem offtopic: Dochodzę do przekonania że mechanizm z tezy którą postawiłem dotyczy również sposobów wykonywania chudan tsuki ikyo, samego chudan tsuki, araz samego ikkyo we wszelkich możliwych odmianach...



Temat: Szkoły tai-chi w Gdynii
Zajęcia trwają około 75-80 minut i składają się z następujących elementów:

1. Rozgrzewka i stretching -ok. 20 min.
2. Taiji Qigong - ok. 20 min.
3. Ćwiczenia przygotowawcze do nauki formy Taiji - 20 min.
4. Trening formy Taiji - 20 min.

Ad.1. Rozgrzewka jest bardzo ważnym elementem każdej formy treningu fizycznego. Nie tylko przygotowuje ciało do zasadniczego treningu ale i zapobiega niepotrzebnym urazom i kontuzjom. Najpierw rozgrzewamy kolejno wszystkie stawy, po czym przechodzimy do rozciągania mięśni i ścięgien. Na ogół w treningu sportowym rozciąganie obejmuje tylko mięśnie i ścięgna kończyn dolnych, co jest dużym błędem. Na zajęciach Taiji dużą uwagę przywiązujemy do rozciągania mięśni tułowia, dzięki czemu możemy je lepiej rozluźnić i znacząco wpłynąć na komfort pracy narządów wewnętrznych. Dodatkowo w tej części treningu kilka minut poświęcamy na rozluźnienie mięśni grzbietu co większości przypadków przynosi znaczącą ulgę w bólach kręgosłupa.

Ad.2. Taiji Qigong jest nierozłącznym elementem treningu Taiji. ćwiczymy go z wielu powodów:
"1. Aby pomóc początkującym w Taiji odczuć Qi. Początkujący zwykle nie mają choćby najmniejszej koncepcji Qi. Qigong Taiji stopniowo daje im zrozumienie Qi poprzez jej odczucie oraz doświadczenie. Ten rodzaj wiedzy jest niezbędny dla zrobienia jakiegokolwiek postępu w Taiji.[...]
2. Aby nauczyć początkujących jak regulować ciało, oddech i Yi. Gdy początkujący uchwyci już koncepcję Qi zaczyna uczyć się, jak regulować ciało. Nauka ta zawiera relaks ciała od skóry aż do narządów wewnętrznych i szpiku kości. Dzięki takiemu rozluźnieniu może on odczuć i odnaleźć swoje centrum, równowagę i korzeń. Musi on również uczyć się, jak regulować oddech - normalne brzuszne oddychanie dla rozluźnienia oraz odwrotne brzuszne oddychanie dla rozszerzenia i zagęszczania Qi. Pośród tego wszystkiego najważniejszą jest jednak nauka regulacji umysłu, aż stanie się on spokojny, skoncentrowany i nie będzie ulegał rozproszeniu. Powyższe punkty są bardzo ważne dla prawidłowej praktyki Taijiquan. Jeśli rozpoczniesz naukę sekwencji Taiji bez przeprowadzenia tego podstawowego treningu, będziesz zbyt zaabsorbowany skomplikowanymi ruchami, przez co wykonywanie jej stanie się bardzo powierzchowne.
3. Aby uczyć początkujących w Taiji, jak skutecznie używać Yi do prowadzenia Qi. Po wyregulowaniu ciała, oddechu i umysłu, można skoncentrować się i wprowadzić Qi w łagodne i efektywne krążenie. [...]"
Yang Jwing Ming - "Esencja Qigong Taiji', tłumaczył Robert Wąs

Ad.3. Tradycyjna 105 ruchowa forma stylu Yang jest bardzo trudna dla początkujących do nauczenia się. Aby ułatwić praktykom Taiji poprawne wykonywanie ruchów oraz pogłębianie prawidłowego odczucia dużo uwagi poświęca się na powtarzaniu pojedynczych, wybranych elementów formy. Zaniechanie tej części treningu spowoduje, że forma będzie wykonywana bardzo powierzchownie i osiągnięcie wysokiego stopnia zaawansowania w Taiji będzie niemożliwe.

Ad.4. W YMAA Gdynia nauczana jest tradycyjna 112 ruchowa forma stylu Yang. Zawiera ona 37 do 40 (w zależności od sposobu liczenia) podstawowych technik walki mających łącznie ponad 250 zastosowań. Zastosowania dzielą się na trzy kategorie: obalenia przeciwnika, Qin Na i uderzenia w punkty witalne. Zastosowania możemy również podzielić na 3 poziomy w zależności od zaawansowania i zrozumienia ćwiczącego. Pierwszy poziom to oczywiste i wyraźnie widoczne zastosowanie ruchu. W drugim poziomie rozumienia technik Taiji mamy do czynienia z tzw. ukrytymi zastosowaniami, jednakże zaawansowany praktyk sztuk walki potrafi je dostrzec i wykorzystać. Trzeci poziom jest najtrudniejszy do odczytania i zrozumienia, ale zawiera najskuteczniejsze techniki Taiji. Na ogół aby zastosować daną technikę należy wykonać więcej ruchów lub kroków i musi być ona objaśniona bezpośrednio przez Mistrza.

informacje ze strony :
http://www.taichigdynia.republika.pl/pl/program.html



Temat: Różnice pomiędzy Choy Li Fut, a Choy Lee Fut

Moze jakies wprowadzenie, program nauczania, jak sie Wam uklada wspolpraca w Polsce, roznice w treningu w obydwu organizacjach...

Wprowadzenie ?
Program nauczania jest dostępny tutaj : http://www.plumblossom.net/ChoyLiFut/ranking.html

Współpraca w Polsce ? Nie ma współpracy... mało tego większość instruktorów Choy Lee Fut Polska (choć nie wszyscy) uważają nas za coś gorszego

Różnice w treningu : tego nie wiem, u nas trening jest nastawiony głównie na walkę... chociaż form nie zaniedbujemy bo są wymagane Zresztą wiadomo że każdy szuka w treningach czegoś innego i MY staramy się każdemu zapewnić to czego szuka (oczywiście w ramach CLF)

Wasz trening rozni sie czyms szczegolnym od innych? Ktora z Waszych organizacji ma wiecej "wyznawcow" w Polsce? Macie jakies swoje wlasne zawody, czy startujecie w "standartowych" formach i sanda? Bo jak w standartowych, to "tradycyjne" podejscie do form chyba kiepsko sie sprawdza jako balet na planszy.

Nie wiem czy czymś szczególnym... technik w powietrze jest dość mało, głównie tarcze, ćwiczenia w parach i sparingi... nauka form.
Więcej ćwiczyczy Choy Lee Fut, nas jest mniej.
Startujemy czasem dla rozruszania kości, a co do sędziowania to już był wątek co o tym sądzę BALET jest znacznie wyżej oceniany

Wiem, ze macie duzo broni - rzeczywiscie z nia Wasi uczniowie cwicza? Podejscie do nauki walki bronia jakie jest? To nauka ruchow by na egzaminie pokazac forme albo uklad podwojny czy naprawde probujecie sparrowac z bronia?

Ćwiczą - nauka ruchów, nauka zastosowań, nauka form... co do sparingów... owszem ale właściwie tylko kij i miecz... nawet na zawodach w naszej federacji są konkurencje walki Reszta broni no cóż wiadomo że to już głównie tylko tradycja... choć nie do końca

Wasze podejscie do walki/sparringu jest jakies szczegolne, tzn. macie jakies niestandardowe teorie w rodzaju "bijemy tylko po prostych" albo ze kopniecie powyzej pasa to natychmiastowa i nieunikniona smierc w walce? W sparringach kontynuujecie walki na ziemi?

W mojej szkole walczymy z użyciem dowolnych technik (łącznie z kolanami, łokciami i głową). Walki w piąstkówkach + kask z kratą + ochraniacze
Na ziemi ? Pytasz czy sie "kulamy" ??? Raczej nie... parter robimy czasem jako rozgrzewkę dla wyrobienia kondychy... ale nic ponadto... oczywiście przerabiamy obrony przed chwytaczami bo pewnie to też Cie onteresuje.
Oczywiście nie dotyczy to osób ćwiczących tylko Sandę bo oni robią tylko wersję sportową zgodną z przepisami sportowymi PZWS

Powiem szczerze, ze rewelacje o ilosci form zle mi sie kojarza. Bo jak duzo form, to duzo czasu traconego na zapamietywanie ruchow, a zapamietywanie ruchow to nie trening. I cwiczenie formy ktorej ruchy sie ledwo pamieta tez chyba nie jest niczym fajnym. Skomentujesz to jakos?

Z formami jest tak że naucza się np. broni zgodnie z predyspozycjami ucznia... instruktor musi ich zanć tyle aby mógł dobrać uczniowi odpowiednią formę... chociaż na początku i tak jedzie się zgodnie z programem.



Temat: Sztuka Walki-Sport Walki rozwijący adepta najbardziej...
pierwsze 0- 45 s ZAWSZE jest beztlenowe. potem jest "beztlenowo-tlenowe", a dopiero po 4 minutach jest tlenowe

Ok zgadza się
A jaki bedzie wysiłek Kickboxera po 30minutowej rozgrzewce przed walką ?
-Przecież każdy zawdnik zanim wyjdzie na ring czy na mate jest juz solidnie przepalony solidną rozgrzewką aż się z niego kopci.
Jak się to będzie miało do twojego ZAWSZWE 0-45s i "... niemal całkowicie beztlenowy" ?

TO JEST TEMAT RZEKA !!!! Procesy wysiłkowe są zbyt skomplkiowane żeby tak ogólnie je omawiać.

Każdy ma po troche racji.
Można gdybać i przekamażać się w nieskończoność- co by było gdyby Kick boxer walczył na dystans i lajtowo ? ( niemal całkowicie tlenowy ) co by było gdyby kick boxer poszedł na żywioł i wyprowadzał jak opentany ciosy kopnięcia przez całą runde.

tutaj pokazales, ze nie rozumiesz o co chodzi w wysilku tlenowym. to jest tlen do miesni, a nie do pluc.jakys powiedzial, ze wstrzymywanie oddechu to wysilek beztlenowy. nie! to jest po prostu odciecie tlenu, nie majace nic wspolnego z systemem energetycznym, tlenowym czy beztlenowym.

Wysiłek beztlenowy kwasomlekowy
- tutaj energia uzyskiwana jest ze spalania glukozy (glikogenu) przy niedoborze lub braku tlenu. ."

A tlen do mięśni ? skąd się bierze ?
Przez skóre?czy krew go dostarcza ?
a w krwi skąd się wział ?
a jak przebiega proces tlenowy po wyczrpaniu niezbędnego do tego procesu tlenu lub jego niedoborze ?
Skąd się biorą niedobory tlenu?
czy zbyt mała pojemność życiowa płuc w stosunku do wysiłku może być perzyczyną?
zbyt mało czerwonych krwinek odpowiedzialnych za dostarcznie tlenu może byc przyczyną ?
Czy na wpół zatkna japa podczas intensywnego szarpania się przez 15minut w parterze może być przyczyną niewłaściwego dotlenienia mięśni i w konsekwencji uniemozliwieniem czerpania dla nich energii w procesie przemian tlenowych ?
Jaki rodzaj wydolności kształtuje bieganie po poligonie z 30kg sprzętu i w SzM41M(słynna maska przeciwgazowa- typu słoń w której bardzo ciężko się oddycha) i do tego w Op1 i czy można powiedzieć że ograniczone w tym przypadku mozliwości oddechowe nie mają wpływu na rodzaje procesów energetycznych w organiźmie?

....itp.....itd Jak mówiłem jest to temat niewyczerpalny i mozna by było omawiać go w nieskończonoć podając "konkretne sytuacje wysiłkowe"

Złapałeś mnie za uogólnione słowo i wałkujesz pod jedną konkretną deffinicje a tak się nie da.
Trzeba by założyć odrębny temat "Biochemiczne Procesy Energetyczne w organizmie w różnych stadiach wysiłku fizycznego" tylko jaki jego sens ?

Może faktycznie źle i super ogólnie to ująłem.
Ale generalnie wydźwięk miał byc taki, że poszczególne Sztuki, Sporty Walki kształtuja rodzaje wydolności organizmu w większym bąź mniejszym stopniu.

I wracając do tematu jak pisałem np Karatecy umierają w walkach "szarpanych" po 2-3minutach podczas gdy w wysiłkach areobowych wiodą prym i nikt mi nie wmówi, że nie jest to spowodowane specyfiką treningową kształconych pod konkretny sport walki cech wydolnościowych.

Stąd też Cwiczący np Ju jitsu sportowe mają o wiele szerszy zakres wydolnościowy niż specjalizujący się w jednej fazie walki, co z kolei stawia wspomniane Ju jitsu wyżej w rankingu SW "najlepiej rozwijających wszelako"

Ps A i jeszcze jedno i dlatego uwazam, ze 60 minutowy bieg nie jest dobrym przygotowaniem do walki.

Novocaine bez względu na to co trenujesz - pobiegaj sobie raz w tygodniu bieg na 10km w te marne 60minut.
Po trzech-pięciu razach przepleć ten bieg interwałami w postaci szarpnięć 3minuty sprint 70-80% / minute marszu lub wolengo biegu tyłem.
A po trzech tygodniach zrób sobie 10km bieg
układając trase w ten sposób by wibegnąć po schodach po drodze pare razy, skoczyc przez ławke czy prze krate, zbiec z góry, wbiec pod góre, po skakać przez kląby itp..
I za każdym kolejnym biegiem kontroluj czas by schodzic z tych 60minut na zasadzie że dziś zrobie to w 50min. ..itd
Zrób sobie taki ośmiotygodniowy biegany cykl treningowy, zawalcz na treningu i porównaj z tym co było przed a potem powiedz mi, że nie ma różnicy i nie było to do Walki dobre wydolnościowe przygotowanie



Temat: Dlaczego karate skostnialo...
Trening poprzez kata i ich interpretacje do nowoczesnych metod treningowych nie nalezy wprost przeciwnie sa to archaiczne metody. Jak nowoczesny trening karate wyglada... rozgrzewka, nauka pracy nog i calego ciala, trening technik walk prowadzony w taki sposob zeby nauczyc sie zdobywania pozycji dominujacej jak i oborny przed tym, sparingi, walka zadaniowa, itp. Nie marnuje sie tutaj czasu na kihon w pozycjach z kata oraz zabawy w samo kata. ... Taki trening szybko weryfikuje to co jest przydatne w walce a to co jest tylko zbednym ozdobnikiem i anahronizmem....
Nowoczesny trening musi rowniez obejmowac techniki walki na chwyty gdyz bez tego niestety ale calosc jest niekompletna.

Z tego co piszesz jest tutaj postawiony nacisk na pracę z partnerem, czyli wracamy do korzeni (do tego, co pisałem jak wyglądał kiedyś trening na Okinawie), oczywiście ta forma treningu jest zmodyfikowana pod kątem sportowym (tak, tak, użyłem tutaj tego właśnie słowa), trening tradycyjny był bardziej nastawiony na rozwój takiej uwazności, o której często pisał Dacheng w temacie pozycji "ritsu-zen" i jej zastosowań w Kyokushin, poza tym obejmował obronę przed i z wykorzystaniem broni i dlatego był nieco inny (użyłbym okreslenia bardziej uliczny). Oczywiście specjaliści od noża zarzucą mi tutaj, że przed specem nie ma obrony (bez tzw. wyrównywacza) i będą mieli rację, ale trzeba przynajmniej wiedzieć i mieć przećwiczone, co można robić. W Shidokanie nie ma broni, prawda?
Metodyka jest nastawiona na walkę sportową, no cóż tylko tak można zdobyć obecnie publikę, a z niej przyszłych adeptów, sponsorów, etc.

Nowoczesny trening musi rowniez obejmowac techniki walki na chwyty gdyz bez tego niestety ale calosc jest niekompletna.

Kompletnej sztuki walki, to chyba nie ma, no może najbardziej zbliżone do niej jest jiu-jitsu (bo tam nawet uczą strzelać z broni palnej , przynajmniej w niektórych odmianach). W starym karate też były chwyty i naciski na punkty witalne, oczywiście raczej w stójce, choć była też odrobinka parteru, nie tak skomplikowana i zróżnicowana jak w bjj. Metodyka była inna :tak jak już pisałem: najpierw aplikacje i utwardzanie ciała, potem kata do indywidualnej praktyki. Nie twierdzę tutaj, że to co stare jest the best. Sam wziąłem z tego (i nadal będę brał), to co uważam najlepsze, ale metodykę nauczania taimingu mam z nowoczesnego/starego karate H.Nishiyamy, zejścia z wado-ruy, parter z bjj, itp., itp...Nadal jestem zdania że kata i jego zastosowania są ważne, na początku nauczania nowoczesna metodyka wygrywa, ale należy pamiętać, że zastosowania kata, to esencja karate. Poza tym wiek robi swoje i jak będziesz starszy to raczej nie bedziesz cały czas chciał się napier...Nie mam co prawda 50 lat, ale są takie dni, że mi się nie chce w tą makiwarę, worek i worek z kamieniami walić....Kata można też ćwiczyć indywidualnie, co jest ich dużą zaletą. Błedem jest tylko to, że większość ćwiczących nie zna zastosowań i ich nie ćwiczy, a wtedy kata to tylko balet...



Temat: Relacje z kolejnych stazy z Tamura sensei....
Troche ten opis opozniony bo dlugo nie mialem dostepu do netu i za bardzo czasu...
23/24.04 w holenderskim kompleksie sportowym w Papendal kolo Arnhem odbyl sie staz ktory poprowadzil Tamura sensei i Fukakusa sensei (7 dan aikido-uczen Tada sensei- obecnie naucza aikido w azji poludniowo wschodniej- Indonezja itp...)
Odleglosc do miejsca stazu to ok 800 km....ale wszystko po autostaradach...6-7 godz drogi wiec szybko to idzie...
Na poczatek trening z Tamura sensei.. jak zwykle najwyzszy poziom... chociaz to juz 72 latka... to co mnie determinowalo na tych treningach to kolejne drobne urazy ktore odczuwalem i swiezynki ktorych sie nabawilem na stazu.....jak za starych najlepszych czasow..hehe... musialem uwazac na nadgarstek, palec u stopy (kopnalem jakiegos gostka..i caly zsinial...hehe) i zatoki... (oczywiscie brak czapki w wieczorne spacery...-bol jak 100 diablow...) ale co tam...staz najwazniejszy... - stala ekipa ktora jezdzi na staze z Tamura sensei zameldowala sie jak zwykle... wiec mozna bylo zaszalec (w miare mozliwosci..) ... sensei jak zwykle zwracal uwage na podstawowe rzeczy jak: koordynacje, dokladne i precyzyjne wykonanie technik, ruch i prace centrum, tegatana i mozna wiele wymieniac... tyle tylko ze niby te "proste i podstawowe" elementy sa nie do wykonania- kazdy popelnia jakis blad... i konczy to sie tym ze nie moze sie ruszyc z miejsca (wyglada jak pajacyk probujacy wykonac cos i plasajacy wokol sensei, albo kontrtechnika albo stoi na przeciwko sensei nie mogac sie ruszyc z miejsca... (oczywiscie jedynymi osobami ktore bez problemow wykonywaly techniki na sensei byly dzieci- kazdy inny mogl sobie o tym tylko pomarzyc hehe....). Tamura sensei zreszta nigdy nie stroni od cwiczenia, podchodzi i poprawia wszystkich...
Nastepnie trening z Fukakusa sensei... i tu troche zostalem zaskoczony- po wczesniejszych ogladaniach kaset z pokazami Tada sensei spodziewalem sie wiekszej ilosci rzutow- a tu nic z tego... bylo shiho nage, ikkyo, nikkyo itp... chociaz byly tez nie cwiczone od dawna wejscia do technik... Fukakusa sensei dzielil techniki na etapy... mocno to bylo widac... ale moze to dlatego ze uczestnicy stazu raczej mieli do czynienia z ruchem Tamura sensei a nie z innym... rozniacym sie troche.. bylo widac ze Fukakusa sensei stara sie nie wprowadzac "rewolucji"... pomimo ze ruch byl troche inny..
Po sobotniej czesci stazu kolezanka Marzena, Gosia i kolega Tomek zaprosili mnie na rowerowa (uff) wycieczke po Amsterdamie..bylo bardzo fajnie... teraz zaluje tylko ze nie zwiedzalismy dluzej... bardzo dzieki za ta wycieczke i ugoszczenie mnie... jestem pod wrazeniem tej gosciny przypominaja sie czasy gdy jezdzac na staze mozna bylo liczyc na goscinnosc aikidokow z innych miast czy Polakow mieszkajacych za granica...(i nie tylko Polakow..)(chociaz nie mowie ze tak tylko bylo a nie jest..)
W niedziele trening rozpaczal Fukakusa sensei... i teraz wiem skad sie wziela rozgrzewka ktora rozpoczynal treningi sempai Osinski.... hehehe... w niedziele wlasnie przylutowalem gostka w noge... i paluch zsinial...
Potem czesc ktora prowadzil Tamura sensei-juz bez rozgrzewki...jednak znacznie lepiej czuje sie w stazach ktore prowadzi Tamura sensei (moze przywzyczailem sie juz do ruchu Tamura sensei...albo do najwyzszego poziomu sensei.. )-ciekawa byla wersja ruchu z yokomen uchi ale zejscie praktycznie od razu na zewnatrz... podszedl mi ten ruch.. ... bylo oczywiscie irimi nage w suwari waza (jeszcze bylem rozgrzany i nie odczuwalem tych urazow..)
Ze stazu mozna bylo jak zwykle sporo sie nauczyc zarowno w czesci prowadzonej przez Tamura sensei jak tez przez Fukakusa sensei...
Na koniec tego stazu udalo sie zrobic fotke Polskiej ekipy z Tamura sensei wraz z malzonka i Fukakusa sensei....

Pozdrowienia dla Marzeny, Gosi i Tomka
Przemek



Temat: Leung Ting - Wing Tsun

Belial, problem polega na tym, że po mojemu uderzając w chest guard zmieniasz mechanikę ruchu - to raz. Dwa, że uderzenie z łokcia generalnie jest chyba najsilniejszym uderzeniem, jakie jesteś w stanie wygenerować górną częścią ciała i uczciwie mówiąc w ogóle nie wyobrażam sobie ćwiczenia go na jakikolwiek pancerzyk na 100%. Na ciężką tarczę, na worek, ok, ale nie na pancerzyk. Po prostu.

eee. przeciez nie mialem na mysli ze ktos z calej sily wali tak jakby chcial zabic. natomiast byc moze jest to np. 1/2 sily, a np. 100% szybkosci to juz znacznie, znacznie blizej prawdy niz 1/10 sily i 1/2 szybkosci oraz uczenie nawyku markowania. dlaczego uwazasz ze zmienia sie mechanika? czy uderzanie w mostek a w twarz to inny sposob wykonania tej techniki? wg mnie to tylko kwestia kata.

Co do ćwiczenia na worku... to worek według ciebie miał się bujać?
A on go miał pchać, czy uderzać?

za silacza sie nie uwazam, ale worek 30 kg wypelniony ubitymi trocinami, wilgotny potrafie 1 kuenem rozbujac podkreslam ciosem, a nie pchaniem. taki Diddier Beddar na oko wysmienity praktyk nie smiem sie porownywac pracujac na worku i uzywajac ciosow bokserskich powinien jakos sensownie go poruszyc. odnioslem _subiektywne_ wrazenie, ze impet ciosow byl maly, ale mozliwe jak napisalem ze worek wypelniony jest piaskiem i wazy 100 kg wtedy pelen szacun

Cytat:
Cytat: slyszalem nawet opinie, ze Azjaci w odroznieniu od bialasow nie musza wogole sie rozgrzewac. maja inna budowe sciegien stad tez tak wysmienite rezultaty w Wushu.

rotfl
Zapytaj kolegów wushowców, ile poświęcają na rozgrzewkę i rozciąganie. Boję się, że okaże się, że dobrze pół treningu potrafią się rozciągać.

oj chyba nie czytales ze zrozumieniem ja nie mam kolegow wuszowcow Azjatow.
a biali mnie nie interesuja byc moze rozgrzwaja sie calymi dniami, ale mialem na mysli tylko i wylacznie Chinczykow.

Cytat:
Wysmienite rezultaty to mają, bo ci, co ich widzisz na zawodach są starannie wyselekcjonowani i tyle.

no tak, ale od osoby ktora sie tym zajmowala slyszalem, ze biali nie maja szans w tych konkurencjach z chinczykami. budowa ciala jest inna i gra na niekorzysc. pokaz mi europejskie albo amerykanskie dziecko wysportowane tak jak ta Chinka

Cytat:
A co do pokonywania techniką, to chciałbym tak nieśmiało zauważyć, że żeby w trakcie nauki nauczyć się stosowania techniki, to trzeba sparrować.

nic podobnego. to co mowisz to podejscie sportowe. sam sparring jest pojeciem sportowym poniewaz zaklada starcie 2 osob, ale nie "prawdziwa" walke. tzn nie walczy sie bez regul aby wykonczyc, ale jest to pojedynek majacy na celu wymiane technik i zawsze w obrebie jakis tam regul. nie wszystkie Sz.W. ani tez KF uzywaja tego podejscia. np. z tego co wiem Krav Maga jak i inne kombaty nie naucza skakania w rekawicach i "boksowania" poniewaz taka forma starcia na ulicy nie wystepuje. podobnie WT nie uczy a wrecz pokazuje ze jest to wypaczone podejscie. jesli bedziesz na ulicy oczekiwal skakania z garda jak na ringu i szermierki ciosami to najprawdop. silniejszy przeciwnik po paru sek. cie znokautuje. jedyna sensowną strategia jest blyskawiczny atak na czule punkty i tak aby zadnego sparingu nie bylo tylko raczej unieszkodliwienie napastnika
jesli dasz mu szanse na sparring to bedziesz musial sobie poradzic z jego ciosami (silnijeszy przeciwnik)

Cytat:
Żeby sparrować efektywnie, to trzeba mieć i kondycję (bo inaczej człek się taktycznie leniwy robi i brak mu pary na zastosowanie środków technicznych) i siły trochę (żeby uchronić się przed kontuzjami i żeby można było wyegzekwować technikę). Nie bez kozery sportowcy mawiają, że dobra kondycja pokona najlepszą technikę

wciaz mowisz o sporcie. sztuka walki to nie sport. watek dot. WT a to nie jest napewno sport. natomiast oczywiscie tzw. trening rozwojowy oraz cwiczenie ciosow na realnej sile/szybkosci jest konieczne aby moc przeniesc technike na realny grunt. wg mnie w WT
tego jest za malo stad jak ktos zauwazyl "misiowatosc" nauczycieli WT, ale mimo wszystko bede bronil tego podejscia. nie sztuka jest byc skutencznym majac kondycje i cialo Bruce'a Lee. sztuka byc wlasnie misiowatym i pokonywac takich kozakow

Cytat:
A przeciwnika pokonuje się tym, co człowiek ma. Lepiej mieć nadmiar siły i kondycji niż ich niedobór

tak z tym ze sa systemy ktore maja do zaoferowania pare ciosow + strategie ze szybszy, silniejszy itd wygra. nic wielkiego i nic madrego. jesli zas system jest techniczny to czasem konieczny jest kompromis tak aby szybciej uczyc sie technicznej strony niz tej scisle fizycznej. wkoncu doba ma tylko 24h jak ktos chce moze caly dzien sie gimnastykowac.



Temat: KOBIETA-TRENER
Otóż właśnie w kwestii tej "zbędnej improwizacji" miałem nieco inne odczucia. Wielokrotnie miałem wrażenie, że ćwiczenia są dobierane losowo, na zasadzie "zajechać ich - i to jak najszybciej". Przykładowo: jumping, kaczuszki, podskoki obunóż, pompki, pompki japońskie, pompki damskie, pompki krótkie, bieg, wyskoki do klatki piersiowej, przysiady, skipping, delfinki... Ma to sens? Zapewne. Ale jeśli wszyscy mają serdecznie dosyć przy pompkach japońskich, to sens maleje z każdym kolejnym ćwiczeniem.

Moglbys nie byc na tyle beszczelny i napisac ze kolejnosc ktora podales jest wymyslona przez Ciebie. Bo po twojej wypowiedzi wyglada na to jak by to byl trening jaki prowadzi Ania.
Mam przed soba jeden z konspektow wedlug ktorego Ania prowadzi treningi i uwazam ze jest wszystko ok a cwiczenia sa jak najbardziej przemyslane.

Ale jeśli wszystkie inne ktosie rady nie dają, to znaczy że coś z tym naszym planem musi być nie tak.

Piszesz jakby non stop cala grupa padala na poczatku treningu. Jakos nie pamietam takiej sytuacji.
A tak na marginesie to w ostatnim wywiadzie Nastula napisal ze ze zmeczenia urywal mu sie film ale efekty tego bylo widac.

Odpowiedź typu "no bo taka jest specyfika treningu sportowego" wydaje mi się trochę za mało konkretna.

No przykro mi ale to troche za duzo pisania. Przyniose Ci kilka ksiazek to sobie poczytasz.

Piszesz o przetrenowaniu a nie wiesz nawet jakie sa jego skutki i mylisz go ze zmeczeniem ktore jest jak najbardziej pozytywnym objawem.

Czyli że przetrenowanie nie ma ze zmęczeniem nic wspólnego? Aj, to coś nowego...

Nie napisalem ze nie ma nic wspolnego ale ze to sa dwie rozne rzeczy. W treningu staramy sie nie dopuscic do przetrenowania a zmeczenie jest normalnym objawem po wykonaniu ciezkiej pracy.

Ja jakoś jestem przyzwyczajony do tego, że trener ćwiczy ze wszystkimi (ci z "tradycyjnych" stylów właśnie tak robią).

Tu nic nie dopisze bo chyba wyczerpujaca odpowiedz dal KrzysT

To akurat nie jest prawdą. Doskonale pamiętam, jak się kiedyś wkur*ałem, gdy robiliśmy całe seryjki (jumpingi, przysiady, kaczuchy) na nogi, bez wcześniejszego rozgrzania stawów kolanowych i skokowych (I W TYM MOMENCIE MÓWIĘ O TRENINGACH, NA KTÓRE SIĘ NIE SPÓŹNIŁEM - możesz nie wierzyć, ale parę takich było).

Dobrze napisales pare. Na Twoje 4 lata treningu to nie za wiele.
Trucht nie rozgrzewa stawów skokowych i kolanowych?

Po pierwsze, nie przypominam sobie abym gdziekolwiek pisał coś o Twoich treningach. Po drugie, nie przypominam sobie abyśmy kiedykolwiek rozmawiali o treningu który prowadziłeś. Zapewne z tej prostej przyczyny, że nigdy nie miałem żadnych uwag do Twojego treningu (chociaż gdybyśmy kiedyś na ten temat porozmawiali, być może nie byłoby całej tej dyskusji na forum publicznym).

Nie przeszkadza mi to ze ten temat jest poruszony na forum publicznym. Zawsze znajdzie sie jakas osoba ktorej cos nie pasuje. Uwazam ze treningi ktore prowadzi Ania sa jak najbardziej wlasciwe i przemyslane. Gdyby tak nie bylo to nie prowadzila by obozow makroregionalnych z najlepszymi trenerami Judo i nie byla by powazana osoba w tym srodowisku.
Odnosnie rozmawiania o treningu to jakas godzine temu rozmawialem z Animkiem i mowil ze bardzo podobaly sie mu "rozgrzewki" Ani tylko ze bylo ich malo. Jakoś nie mowil ze nie byl odpowiednio "rozgrzany" do "rozgrzewki" i ze cwiczenia byly nie przemyslane.



Temat: Problem studenta z Opola


Witam!

Kilka dni temu coś mną bardzo wstrząsnęło i dlatego chciałbym to Wam
opisać. Może warto ostrzec innych albo zwrócić uwagę na ten problem???
Studiuję w Opolu i jak często w czwartki, także i w ten ostatni (9.X),
chciałem potańczyć w klubie studenckim Kocioł przy Uniwersytecie Opolskim
(UO). Umówiłem sie ze znajomymi na 21.00. Przyszedłem punktualnie, jednak
znajomej mi twarzy nie spotkałem. Kupiłem więc bilet i spróbowałem wejść
do środka. Szarpnąłem kilka razy za klamkę (może drzwi ciasno wchodzą?),
ale niestety nie udało mi się otworzyć wejścia. Nikt z wew. (szyba w
drzwiach jest przezroczysta i widziałem tam chodzące osoby) ani na zew.
nie powiedział mi, ze drzwi są zamknięte. Nie zauważyłem tez żadnej
kartki, jakiejkolwiek inf. o godz. otwarcia czy czymś podobnym.
Postanowiłem poczekać. Oparłem sie o scianę i po kilku minutach zauważyłem
wychodzącego z otwartych już drzwi i zbliżającego sie do mnie krótko
przystrzyżonego osobnika ubranego w dres sportowy. Chwycił mnie za ramię,
szarpnął, potem za głowę i uderzył w twarz (!). Złapałem sie za nos i
poczułem na dloniach ciepło krwi, potem zauważyłem na kurtce czerwone
strużki. NIkt z patrzących (studentów!) nie zareagował. Podbiegłem do
okienka kasowego. Zacząłem pytac kasjera, co to ma znaczyć, jakaś
rozgrzewka boksera przed walką, ktoś sprawdza wytrzymałość na swój cios?
Ten wielce zdziwiony lekko się uśmiechnął...Zapytałem o środki
opatrunkowe. Kazał przejść mi na zaplecze. Pochylony, rysując stróżkę
krwi, zacząłem okrążać budynek. Dotarłem do tylnych drzwi i wszedłem do
środka. Zainteresowanie było żywsze niż z przodu klubu. Dostałem gazę i
papier toaletowy; zacząłem opowiadać co sie wydarzyło. Nagle jeden ze
współorganizatorów (chyba przewodniczący samorządu studenckiego UO)
przerwał mi. Powiedział cos w rodzaju: "Masz co chciałeś" i poszedł.
Poprosiłem o wskazanie łazienki. Inny empatyczny student zaprowadził mnie
do niej. Kiedy zacząłem zmywać krew z twarzy i wycierać skrzepy wewnątrz
nosa, spytałem go, dlaczego w miejscu, gdzie studenci organizują coś dla
studentów, wynajęci "ochroniarze" mogą swobodnie wprowadzać swoje pojęcie
porządku, dlaczego mogą kogoś bić? A gdybym stracił oko, gdybym miał
hemofilię; co trzeba zrobic, aby skonczyć zabawę z nogą w gipsie,
połamanymi żebrami, wstrząsem mózgu??? Niestety nie odpowiedział...Nagle
wszedł osobnik podobny do tego, który mnie pobił. Dodatkowo miał
niebieskie okulary. Spytałem go, czy to on mnie uderzył? Usłyszałem
bełkoczącą odpowiedż moim pytaniem. Jednocześnie moj towarzysz-student
wybiegł szybko. NIe wiem, czy sie bał, czy pobiegł po pomoc (?).
Zakręciłem kran i szybko wyszedłem. Podziękowałem za gazę...Przed wejściem
do budynku kilka osob spojrzało na mnie z lekkim zaciekawieniem...Inni
dalej kontemplowali swoją puszkę piwa...Bilet odsprzedałem koleżance...

Student studentowi wilkiem???

Co o tym sądzicie??



Temat: ja i moje dzieci
Od paru miesięcy moje maluchy zaglądają na dojo Bielskiego Klubu Sportowego Judo. Mają Kaja 5 i Kasper 7 lat.

Rudy Ludzie , a moglbys podac dokladne namiary klubu (adres, telefon jesli znasz, dni i godziny treningow), opisac jak wyglada tam trening, ile dzieci cwiczy i co moga robic rodzice gdy dzieci cwicza?

Jasne, mogę - to link do stronki z adresem klubu i podstawowym info
http://strony.wp.pl/wp/gwardia_judo_bb
trenerami są panowie Mieczysław Malczewski, Lech Kopeć i Bartłomiej Wieteska
Dzieciaki rozpoczęły z mistrzem Leszkiem, jak go nazywają, teraz są pod opieką mistrza Malczewskiego, a od września znowu bedą z mistrzem Kopciem
Trening dzieciaków trwa godzinę i raczej są to zajęcia ogólnorozwojowe, klimat oczywiście specyficzny, duuuużo cierpliwości, niektóre wymagają szczególnie sporo pracy, po około 2 miesiącach poprosiłem pana Malczewskiego o możność pozostawania z następną grupką dzieciaków, które trenuję już 2 rok; ... miało być patrzenie ale od 2 pozostania zaczęliśmy ćwiczyć, tu nie było już fikołków tylko ale można było popatrzeć na dobrze ćwiczące dzieci w wieku od 8 do około 12 lat. Od tego momentu jesteśmy w dojo 2,5 godziny i maluchy spoko wytrzymują
Rodzice w tym czasie znikają, albo siedzą na brzeżku salki na ławeczce. Ja akurat nieraz uczestniczę w części treningu, co jest akceptowane-tolerowane(?) przez trenera. Myślę, że w związku z tym że staram się nie przeszkadzać i że są efekty niezłe.
Dzieciaki często się zmieniają, czyli jest spora rotacja, 50% znika z dojo po około 2 miesiącach (może się zajmę statystyką?). Sądzę, że rodzice po pierwszym porywie nie mogą sprostać grafikowi, że zaczyna być jasne że potrzeba sporo czasu na widoczne efekty (zwłaszcza jak się ograniczyć do tych 2 godz tylko i li tylko w tygodniu).
Trenerzy stosują sporą gamę ćwiczeń ogólnorozwojowych i zabaw stopniowo zwiększając ilość elementów przydatnych w judo. W naszym przypadku, od czwartego miesiąca, zaczynają wprowadzać elementy technik i walki. Jednocześnie nadal rozciąganie, wzmacnianie, i coraz bardziej zaawansowana gimnastyka w przeróżnych odmianach.
Mam wrażenie, że sporo (moim szkrabom) daje uczestnictwo w starszej grupie. Patrzenie na wykonujących salta, czy chodzących w rozgrzewce na rękach koleżanki(ów) ... niezwykle je motywuje. Oczywiście jest np. problem partnera dla Kai, jest silna ale malutka i nie ma jeszcze silnej woli walki, raczej zabawa, ale techniki zapamiętuje i niezwykle się wzmacnia. Dzieciaki, które wytrwają pierwszy okres trudów, bo np nie potrafią z początku zrobić prościutkiego przewrotu, dostrzegając poprawę mają to za sukces i ćwiczą chętniej i staranniej, jakby poprawiają dyscyplinę.
Treningi są przez cały tydzień, zaczynają się od 15.00 (maluchy), potem starsi, ćwiczy od kilku do około 20 paru osób jednocześnie.

... jesteś z Bielska Haqqax?



Temat: Techniki prowadzenia treningu w karate - wymiana doświadczeń
Założyłem ten topic w celu wymiany doświadczeń. Trenujemy w swoich Dojo i praktycznie tylko Ci z nas, którzy zmieniali Sensei lub style posiadają różne doświadczenia odnośnie tego, jakie techniki treningowe różni Sensei stosują. Pomyslałem, że możemy je wymienić lub choćby wiedzieć, jak się trenuje "gdzie indziej".

Najpierw słów kilka o sobie i o tym, jak jest w "moim" Dojo.
Trenuję od lat karate, mniejsza o styl, bardziej "tradycyjne" niż "sportowe". Nasz Sensei to były zawodnik karate, 4 dan, trener, sędzia międzynarodowy, absolwent AWF.
Obok zwykle stosowanych metod treningowych i układu treningu karate w naszym dojo w grupie bardziej zaawansowanej (5-1 kyu), nasz Sensei stosuje również kilka oryginalnych, z którymi nie zetknąłem się w takim stopniu, trenując w innych dojo. Przykładowo:
- tzw. "kalendarz" - czyli trening zmienia się w zależności od np. kalendarza zawodów. Tzn. zaraz po zawodach treningi są lżejsze, nawet z elementami samoobrony, więcej rozciągania, trenigi z tarczami itp. Potem zaczyna sie czas "szlifowania" np. własnego wachlarza technik używanych na zawodach, często przetrenowywanych z Sensei indywidualnie a potem w walkach sparingowych ze współćwiczącymi, ciężkiego trenowania kata, w tym dokładne poznanie bunkai itp. Może na miesiąc przed zawodami zmienia się metodyka rozgrzewki, a trening jest skierowany na precyzowanie szczegółów czy to technik czy też "drobiazgów" w kata, które powodują, że mają one wyraz - zaznaczanie ruchów głowy, podkreślanie zanchin itp.
Taki "kalendarz" jest stosowany również z innych "okazji", np. przed terminem egzaminów na kyu (lub dan), kiedy jest również stosowana swoista indywidualna metodyka przygotowania, ściśle związana z wymaganiami. Obok pracy w grupie, Sensei również pracuje z każdym indywidualnie.
- grupki trenigowe - powstają na treningu (tworzy je Sensei) w zależnosci od potrzeb, o różnym składzie osobowym, z uwagi na różne np. kata, trenowane czy to pod egzaminy, czy pod zawody, czy konkretne kobinacyjne techniki kumite - czasem na trenigu Sensei wspomaga się wybranymi starszymi uczniami. Mają oni konkretne zadania i program do realzacji na części treningu. Dzielimy się na grupy, które Sempai nadzorują, szlifując w każdej różne np. kombinacje do kumite, Sensei pracuje raz z jedną, raz z drugą grupką.
- wizualizacja - po właściwym wyciszeniu i skupieniu przeanalizowanie w wyobraźni tego, co robię, następnie poprawienie błędów, wyobrażenie sobie tego, co robię prawidłowo, a nastepnie przećwiczenie tego na tatami, naprawdę. Stosujemy kilka technik wizualizacji, mających korzenie w profesjonalnym sporcie,
- techniki pozytywnego nastawienia psychicznego, skreślania w wyobraźni błędów i porażek, umiejętności relaksacji i odpowiedniego nastawienia w sytuacjach stresowych, przed zawodmi, techniki autogenne itp.

Podałem tu tylko kilka przykładowych rzeczy, aby wiadomo było, o co mi chodzi. Napiszcie, jak to jest u Was. Wymieńmy się doświadczeniami.



Temat: Czarny scenariusz - dlugie

    Nic nie powiem. Nadal wojna nie ma celu. Nie ma zagrożenia.


Jest - w innym poscie - dominacja nad swiatem - nie podoba sie ? To nie.


W przypadku tego co wymyśliłeś to owszem. Ale takich konfliktów nie ma.
Nie wiem, to tak trudno zrozumieć? Zobacz ile czasu trwa przygotowanie do
ataku na Irak, zobacz ile trwało ostatnio. Jak wyglądała wojna, bo ja
wiem,
Iranu z Irakiem. Nie ma wojny bez celu, bez zaplecza, bez przygotowania
ludzi, własnych obywateli. Wojny nie wybuchają z dnia na dzień. Ten
konflikt, który tak opisujesz jest absurdalny z tych powodów, z założenia.


Nie jest - a jezeli jest to co z tego ? Moje pytanie bylo przed kim ma nas
bronic
nasz kulawa armia, ktora ma problemy z sama soba ? Stad ten konflikt -
wymysl inny.


Owszem, będą. Na przykład z lotnisk koło Berlina. Ile dłużej będą
lecieć do Polski - 1o minut? Weź atlas, czy mapę, połóż sobie na stole i
zastanów się, że dla samolotu bojowego prędkość 1Ma to nie jest dużo.


Pod warunkiem ze nie dostana w czape na "dzien dobry"


| To tym latwiej dla Rosjan - a jak beda to imo wszystkie spadna.
    Jasne. Od tak sobie.


Nie, skonczy sie im biopaliwo :-


Nie. To jest agresja na państwo NATO. To znaczy, że w kilka TYGODNI
przed atakami niemieckie Leopardy turlają się połaczyć się z naszymi
siłami
z Świętoszowa. Na wszelki wypadek, jeśli Rosjanie coś kombinują. A w
Drawsku ustawia sobie namioty amerykańska 1o1st DPD.


Wow ale sila uderzeniowa 101 DPD - ile bomb trzeba zeby wbic
te namioty 10m pod ziemie ? 100 czy 150  5 tonowek ? Co je przeniesie chyba
wiesz.
Twoja wiara w NATO jest glebsza niz wiara o. Rydzyka w Boga.


| B-52 ? Wleca tez jako niewidzialne i niewykrywalne ?
Aha. Z początkiem wojny. Z baz w Niemczech.


No to vice-versa Tu-160 atakuja te bazy rakiety dalekiego zasiegu (jeszcze
bez glowc ABC) spadaja na nie, wlasnie z konflktu lokalnego spaliles cala
Europe, gratuluje generale.


Owszem. Na tygodnie przed wojną. Jak sądzisz, czy satelity USA nie
wykryją koncentacji wojsk przy granicy z Polską. Nie będą się zastanawiali
dlaczego? Rosja nie będzie miała żadnych żądań, od tak, sobie w piątek
wieczorem zaatakuje dla sportu?


Jaki tydzien, cwiczenia zaczynaja sie w poniedzialek, do piatku chlopaki
"popykaja"
dla rozgrzewki i zmylki a w sobote na impreze do Warszawy.


Tak samo wolniej od F-16, który chce go zestrzelić. Od Typhoona i
Rafale też. Uwierzysz? :o)


Nie, nie uwierze. vmax 2000km/h jest jeszcze Tu-22 i kupa innych zabawek.


AWACSy zauważą go w kilka chwil po starcie. Co mu zrobią? Cóż, rozwalą
eskortę myśliwską i poślą korkociągiem w dół. Z poza horyzontu :o))


Po pierwsze kto rozwali eskorte z Su-27 i MiG-31 ? F-16 ? hahahah
z czego  ? z amramow ? no coz wydaje mi sie ze Su-27 przenosi cos o dluzyszm
zasiegu.
Po pierwsze uznaja ze leci... na cwiczenia w Bialorusi, bo general REMOV
uznal ze Rosjanie nie maja
powodu zeby atakowac Polske.


Jak rozbijesz armię, która nienaruszona może sobie wjechać do
przynajmniej dwóch państw sprzymierzonych? Pal licho, że razem z tą armią
będą walczyli ich żołnierze :o)


Nie rozumiem - nasza armia _UCIEKNIE_ ?!?!?!


To jest paraliż dowództw przeciwnika - one nie będą walczyły w naszym
kraju, tylko poza granicami. To jest wysadzanie mostów. Niszczenie
przepraw. Fałszywe radiolatarnie. Oznaczanie celów dla naszych i
sprzymierzonych maszyn.


Niech walcza, niech walcza w Bialorusi i w Kaliningradzie, ciekawe jak.
No chyba ze mamy ukryte samoloty steath i przerzucimy desant w poblize
Moskwy.


| Ech, optymista
    Realista. Szklanka jest w 1/2 wypełniona cieczą.


Nie, nie jestes realista. Za cene marnego kraju w srodku Europy
jestes sklonny puscic caly swiat z dymem.


Bez urazy, Piotr, ale Twoja wizja wojny jest wizją totalnego laika.
Interwencja NATO będzie zanim wojna się rozpocznie. Tak to już z tymi
wojnami jest, nie wybuchają niespodziewanie.


Bez urazy, ale twoja jest wizja naiwnej osoby wierzacej w NATO.

P.T.





Temat: Prasa o Podbeskidziu
Kolejny artykuł o naszym piękniejącym stadionie

Stadion pięknieje w oczach

Boksy jak na stadionie Kolportera Kielce, tablica świetlna do sygnalizowania zmian, jakiej
używano na mundialu i 350 nowych krzesełek.

Kto długo nie był na stadionie miejskim przy ul. Żywieckiej, może przeżyć szok. W ciągu ostatnich tygodni obiekt wypiękniał mocno zbliżając się do standardów panujących w ekstraklasie. O renowacji murawy pisaliśmy kilka razy - wymieniono 420 metrów kwadratowych nawierzchni, pod bramkami wreszcie jest zielono i równo, a linie zamiast wapnem malowane są specjalną ekologiczną farbą do trawy.

Największe wrażenie robi jednak front trybuny głównej. Prócz naprawy trybun (wymieniono 350 krzesełek, uzupełniono betonowe ubytki, pomalowano trybunę), zlikwidowano archaiczny boks dla piłkarzy rezerwowych, jaki znajdował się przed "krytą". - Boks był pokryty blachą trapezową, a płyty chodnikowe jakimi był wyłożone, były zniszczone. Trzeba było to zmienić - wyjaśnia Marek Sokołowski, dyrektor Bielsko-Bialskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który administruje stadionem. Stary boks zniknął, a w jego miejscu na przygotowanej powierzchni pojawiły się płytki gumowe, podobne do tartanu, na których piłkarze swobodnie mogą prowadzić rozgrzewkę. - Są stosowane w pierwszej lidze. W każdej chwili możemy je zdemontować - wyjaśnia szef BBOSiR.

Zamiast starego boksu kibice mogą teraz oglądać trenerów i piłkarzy rezerwowych siedzących w przezroczystych budkach z plastikowymi krzesełkami. - Podpatrzyłem je na stadionie Kolportera Kielce. Takie same są także na Stadionie Śląskim w Chorzowie - przyznaje Sokołowski. Obiekt wzbogacił się także o profesjonalną tablicę elektroniczną do podawania zmian zawodników oraz dodatkowego czasu gry. Takiej samej używali sędziowie techniczni na mundialu w Niemczech.

Dziennik Zachodni

[ Dodano: Sro 09 Sie, 2006 ]
Piłkarze Podbeskidzia od czterech miesięcy nie dostają wynagrodzeń

Gorąco było wczoraj w Podbeskidziu. Rada drużyny i trener Krzysztof Tochel spotkali się z prezesem klubu Stanisławem Piecuchem i Piotrem Dudkiem, członkiem zarządu i prezesem miejskiej spółki Aqua, która jest sponsorem klubu. Chodziło o zaległości finansowe. Piłkarze nie dostają pensji i premii od czterech miesięcy. Za kilka dni minie piąty. Sprawa stanęła na ostrzu noża. Trener Krzysztof Tochel g miał zapowiedzieć swoją dymisję, jeśli gracze nie otrzymają pieniędzy lub konkretnych zapewnień spłaty.

- Społeczeństwo musi wiedzieć, że nie jest dobrze. Zawodnicy pożyczają pieniądze, żeby żyć. Niektórzy nie mają za co przyjechać na trening - przyznał szkoleniowiec. Po spotkaniu był usatysfakcjonowany.

- Rozmawialiśmy o przyszłości klubu. Po tym, co usłyszeliśmy, można patrzeć optymistycznie. W ciągu dwóch miesięcy zaległości powinny zostać uregulowane - wyjaśnił. W spotkaniu uczestniczyli także Grzegorz Pater, Łukasz Merda, Łukasz Gorszkow, Piotr Koman i Dariusz Kołodziej.

- Chcieliśmy wiedzieć na czym stoimy i czego możemy się spodziewać. Osiągnęliśmy pewne porozumienie. Jeśli otrzymamy pieniądze to nie całość, ale pewną część. Chcemy, by te zaległości się zmniejszały, a nie ciągle rosły. Zapewniono nas, że to się zmieni - powiedział Pater, kapitan drużyny.

- To szansa na odzyskanie zaległości. My tych pieniędzy jeszcze nie mamy, więc problem pozostaje. Ale jest światełko w tunelu - przyznał Gorszkow. Dodał, że on i koledzy są profesjonalistami i wychodząc na boisko nie myślą o tych kłopotach.

- Powiedzieliśmy piłkarzom, w jaki sposób chcemy uporządkować sprawy finansowe. Wiadomo, że nie zrobimy tego z dnia na dzień. Ale osiągnęliśmy porozumienie - dodał prezes Dudek.

Dziennik Zachodni



Temat: KOBIETA-TRENER
Anim mogl ruchac caly dzien, byl wczesniej chory, mial sraczke. I zawsze jezeli on nie moze a ktos inny daje rade to mamy odchodzic od planu?

Nie. Jeśli ktoś inny daje radę, to absolutnie mamy nie odchodzić od planu.
Ale jeśli wszystkie inne ktosie rady nie dają, to znaczy że coś z tym naszym planem musi być nie tak.

W malopolsce jest wielu takich a Ty nawet ich na oczy nie widziales ani nazwisk wiekszosci z nich nie znasz a uwazasz sie za specjaliste.

W którym momencie powiedziałem, że uważam się za specjalistę? Parę postów wcześniej napisałem, że znam się na programowaniu komputerów, nie na prowadzaniu treningów. Napisałem również, że wkurzają mnie rozgrzewki nieprzemyślane, bez wcześniejszego rozgrzewania stawów, oraz takie których jedynym celem jest zajechanie ćwiczących w ekspresowym tempie. Mam chyba prawo do własnego zdania, nie? Do niewiedzy również. Jeżeli uważasz że nie mam racji, to wytłumacz mi dlaczego, odnosząc się konkretnie do mojej wypowiedzi. Odpowiedź typu "no bo taka jest specyfika treningu sportowego" wydaje mi się trochę za mało konkretna.

Treningi w naszym klubie w grupie nastawiajacej sie na zawody były zawsze ciezki i takie beda. Jezeli ktos nie daje rady to powinien przejsc do grupy nizej gdzie jest nastawienie na przygotowanie adaptacyjne organizmu do wysiłku. Zreszta wystarczy popatrzec na wyniki naszych zawodnikow, one mowia same ze siebie.

Masz całkowitą rację. Jestem wielkim zwolennikiem takiego podejścia, ciężkich treningów oraz wyczerpujących ćwiczeń wytrzymałościo-siłowych. Zresztą wyniki mówią same za siebie.
Tylko że ja nie o tym mówię.

Piszesz o przetrenowaniu a nie wiesz nawet jakie sa jego skutki i mylisz go ze zmeczeniem ktore jest jak najbardziej pozytywnym objawem.

Czyli że przetrenowanie nie ma ze zmęczeniem nic wspólnego? Aj, to coś nowego...

Tu własnie jest problem, poniewaz jak ktos trenuje i prowadzi trening to zaniedbuje cwiczacych. Jezeli bys kiedys prowadzil trening albo zajmowal sie metodyka treningu to bys o tym wiedzial.

Nie wiem. Może. Zapewne. No, skoro tak mówisz...
Ja jakoś jestem przyzwyczajony do tego, że trener ćwiczy ze wszystkimi (ci z "tradycyjnych" stylów właśnie tak robią). I wiem, że wtedy ćwiczenia wyglądają zupełnie inaczej, ponieważ gość sam po sobie widzi które stawy jeszcze trzeba dogrzać, ile i jakich ćwiczeń jeszcze jest w stanie zrobić, itd.

Ania zawsze zaczyna od truchtu podczas ktorego sa krazenia ramion, glowy, sklony itd. Chyba ze dla Ciebie to nie jest rozgrzanie stawow. A dzampingi sa zawsze na końcu cwiczen silowych.

To akurat nie jest prawdą. Doskonale pamiętam, jak się kiedyś wkur*ałem, gdy robiliśmy całe seryjki (jumpingi, przysiady, kaczuchy) na nogi, bez wcześniejszego rozgrzania stawów kolanowych i skokowych (I W TYM MOMENCIE MÓWIĘ O TRENINGACH, NA KTÓRE SIĘ NIE SPÓŹNIŁEM - możesz nie wierzyć, ale parę takich było).

Nigdy nie zdarzyło mi sie robic chodzenia na rekach bez rozgrzania nadgarstkow czy tez rozciagniecia, tak samo z szyja.

Mnie też nie (I'm not THAT stupid). Chociaż parę razy musiałem sobie rozgrzewać te stawy rozgrzewać samemu, bo prowadzącemu trening jakoś się zapomniało (uwaga w nawiasie - tak jak w akapicie powyżej).

Oprocz Ciebie nikt na moim treningu na to nie narzekal a zawsze pytam ludzi i rozmawiam z nimi o treningu ktory prowadzilem.

Po pierwsze, nie przypominam sobie abym gdziekolwiek pisał coś o Twoich treningach. Po drugie, nie przypominam sobie abyśmy kiedykolwiek rozmawiali o treningu który prowadziłeś. Zapewne z tej prostej przyczyny, że nigdy nie miałem żadnych uwag do Twojego treningu (chociaż gdybyśmy kiedyś na ten temat porozmawiali, być może nie byłoby całej tej dyskusji na forum publicznym).

Po trzecie - nie narzekam, tylko asertywnie prezentuję swoje stanowisko.



Temat: Otwarte seminarium sztuk walki
Proszę bardzo.

Imprezka odbyła się w lubelskiej Akademii Karate (tradycyjnego). Zaczęliśmy ok. godz. 10 treningiem karate tradycyjnego, który prowadził sensei Maciejewski. Trening wypełniły elementy podstaw - jakie są najważniejsze zasady wykonywania technik KT, prawidłowa pozycja, nacisk, praca bioder itd. Dość ciekawe rzeczy - warto było porównać to z założeniami TKD. Następnie pałeczkę przejął sabum Robert Klimczak z taekwondo ITF. Trochę zabaw na rozgrzewkę typowych dla TKD, potem poćwiczyliśmy troche falę, następnie pobawiliśmy się podstawowymi kopnięciami w różnych wariantach - dollyo chagi, yop chagi z trenowaniem precyzji na dłoń partnera Następnie sensei Stankiewicz z aiki-jitsu yoseikan. Fajne, dynamiczne dźwignie. Dużo materiału znanego nam z hapkido (w końcu to te same korzenie), ale w nowej interpretacji, nieco inne podejście. Ciekawe porównanie rozwiązań karate tradycyjnego i aiki-jitsu. Potem padło na mnie. Coby się nie powtarzać i nie wyważać otwartych drzwi (czyli nie uczyć nikogo od nowa kopać) wyciągnęliśmy packi i pokazaliśmy różne formy treningu z użyciem tego sprzętu: w dwójkach, w trójkach, w kolejkach, proste, z reakcją itp. Na koniec sensei Jacek Czerniec z karate kyokushin z asystentami pokazał różne elementy treningowe związane z mawashi geri / dollyo chagi - od podstaw do zastosowania w kumite i w samoobronie. Pobawiliśmy się trochę lowkickami. Około 15 rozpoczęła się część oficjalna z udziałem przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego (było też sporo dziennikarzy), a następnie część nieoficjalna w biurze Akademii

Całość była kontynuacją festiwalu sztuk walki, który odbył się tydzień wcześniej w Zamościu. Już wtedy odbył się na rynku Starego Miasta wspólny mini-trening, gdzie oprócz składu wymienionego wyżej był jeszcze sensei Zbigniew Wach z judo. Fajnie wyglądało ok. 200 ludzi ubranych na biało robiących wspólnie techniki przed zamojskim ratuszem... Potem przez cały dzień odbywały się pokazowe zawody i występy różnych sztuk walki (taekwondo ITF, WTF, GTF, karate tradycyjne, karate kyokushin, kalaki, judo, zapasy). Żeby było śmieszniej, mnie przypadło w udziale komentowanie występów ITF, a R. Klimczakowi naszych - żaden z nas nie miał zapasowego spikera... Wieczorem było otwarcie Akademii Karate w Zamościu i rybka z grilla

W podziękowaniu za udział w imprezie wczoraj poszczególni instruktorzy otrzymali listy gratulacyjne z Urzędu Marszałkowskiego. Organizatorem całości była Lubelska Unia Sportowa kierowana przez pana Bogusława Trojana, zaś ogromny kawał roboty organizacyjnej odwalił sensei Maciejewski, spiritus movens tej imprezy.

Pomysł okazał się fajny i zamierzamy go kontynuować. W lubelskiej Akademii Karate odbywać się będą np. sobotnie treningi innych sztuk walki dla ćwiczących karate tradycyjne. Najpierw przez 6 weekendów będzie cykl szkoleń aiki-jitsu, potem innych stylów. Taekwondo ma być na wiosnę przyszłego roku...

Fotki z wczorajszego seminarium można zobaczyć na stronie http://www.tkd.any.pl, zaś rodzinne zdjęcie z Zamościa jest tutaj (niestety nie wszyscy uczestnicy się zmieścili...):


Pozdrówka

Gizmo



Temat: Marek Piotrowski - Największy z Najlepszych
Pojedynek Marka Piotrowskiego o zawodowe mistrzostwo Stanów Zjednoczonych
z niepokonanym Rickiem „The Jet” Roufusem.

To był pamiętny dzień 19.08.1989 r. Minął dokładnie rok od przylotu Marka do USA. Walka miała miejsce w Chicago w obecności ok. 2 tys. kibiców, a jej stawką był tytuł zawodowego mistrza Stanów Zjednoczonych organizacji PKC i pierwsze miejsce wśród pretendentów do walki o tytuł światowy. Takie trofea można było zdobyć pokonując Rickiego Roufusa z Milwaukee w stanie Wisconsin.
Rick Roufus o przydomku „Odrzutowiec” był autentyczną gwiazdą kick-boxingu i cieszył się świetną prasą. W wieku niespełna 22 lat był już prawdziwym bożyszczem amerykańskich sztuk walki. „Dziecko” Midwest (rejonu USA, w którym walczył również Marek), ulubieniec amerykańskich mediów, sędziów i rzeszy przywiązanych do swojego mistrza fanów. Mówiono o nim „The Unstoppable” (tj. „nie do zatrzymania”). Przyglądający się uważnie jego karierze wiedzieli, że Roufus miał jednak na swoim koncie jedną spektakularną porażkę z Tajlandczykiem Changpuekiem Kiatsongritem (1988r. w Las Vegas; KO-4; na zasadach walki z low-kickiem; miał tak skopane nogi, że z ringu znoszono go na noszach!), jednakże z mało przekonywujących powodów nie uwzględniono tego pojedynku w jego rekordzie! W swojej bogatej karierze (ćwiczył amerykańskie karate od 6 roku życia!) rozmontował bardzo wielu znakomitych zawodników, zdołał zebrać już kilka mistrzowskich pasów i ciągle mówiono o nim „Niepokonany”. Lista jego pokonanych rywali jest rzeczywiście imponująca: Sylwester Cash (1986r. Roufus zdobywa pas mistrza USA wg PKA), Tony Smith (KO-2), legendarny John Moncayo (1987r. KO-7; Roufus zdobywa pas mistrza świata wg KICK), Larry Mc Fadden, Manson Gibson (1989r. DEC-7), świetny Brytyjczyk Andy Mayo (1989r. KO-3; Roufus zdobywa pas mistrza świata wg FFKA) i wielu innych o mniej lub bardziej znanych nazwiskach. Ważne są jednak nie tylko jego dokonania, ale także styl walki jaki prezentował w ringu. Był mistrzem zejścia i walki w dystansie, pod względem technicznym dosłownie fascynujący, już wtedy jego kopnięcia uchodziły za legendarne. Miał długie ręce, był superszybki, w walce cechował go wyśmienity przegląd sytuacji i fantastyczna wręcz intuicja. Taktyka i styl toczonych przez niego pojedynków był jego najlepszym znakiem firmowym. Kto kiedykolwiek widział jego walkę z lat 80-tych i 90-tych - wie o czym piszę. Amerykański fachowy magazyn „Fighter” klasyfikując największych kick-boxerów lat 80-tych, nie bez powodu umieścił go w wadze do 164 funtów na pierwszym miejscu! Wielu koneserów kick-boxingu upatrywało w nim także najsławniejszego zawodnika najbliższych lat.
W przeddzień walki z Piotrowskim legitymował się oficjalnym rekordem 31-0-0 (16 KO) i przymierzał się właśnie do pojedynku o absolutny championat z Donem „The Dragon” Wilsonem. Roufus na żywo oglądał walkę Marka z Lowellem Nashem i Larry Mc Faddenem. Po ich obejrzeniu, z pewnością wiedział, że Polak ma twardy, ofensywny styl walki i niemałe aspiracje. Piotrowski przypuszczalnie miał dla Roufusa zatem stanowić mocną i przydatną „rozgrzewkę” przed spodziewanym pojedynkiem ze „Smokiem”.

Z takim oto rywalem przyszło walczyć 25-letniemu Markowi Piotrowskiemu z małego miasteczka pod Warszawą, który mógł poszczycić się rekordem 21-0-0 (14 KO), w tym „aż” 5 zawodowych walk, i jak na razie żadnym tytułem wśród profesjonalistów. Po walce z Nashem, Roufus podniósł rękę Marka do góry. „To nie był gest uznania”- podkreślił przed kamerą - „musiałem tylko sprawdzić jaki masz zasięg ramion. Szykuj się! Mam nadzieję, że będziesz gotowy! […]”. Dysproporcja doświadczenia i ringowych osiągnięć obu przeciwników była dla Marka niestety miażdżąca. Roufus miał 31 zawodowych walk, Marek - 5! Zdecydowana większość znawców, fanów czy dziennikarzy tego sportu przewidywała ciężki nokaut. Marek w ich mniemaniu pomimo szczerych ambicji, był jednoznacznie skazany na porażkę. Chyba nikt z nas nie ma pojęcia wobec jakich nastrojów i pod jaką presją znalazł się Marek Piotrowski przygotowując się do tego pojedynku… Przygotowaniom do tej walki Marek poświęcił dosłownie wszystko.

Przed samą walką, podczas zbliżenia i wysłuchania uwag sędziego, Roufus w swoim zresztą częstym i pewnym siebie stylu, przytknął twarz do Marka mierząc go długo groźnym wzrokiem. Marek spokojnie po prostu czekał, aż wiadomy dźwięk da sygnał do rozpoczęcia właściwej „roboty”.

CDN




Strona 3 z 3 • Zostało znalezionych 153 postów • 1, 2, 3